Strony

poniedziałek, 11 listopada 2013

Brunetki, blondynki ....


Witam :) 
Smutne wydarzenia w rodzinie spowodowały moją dłuższą nieobecność ,
 ale czas wracać .
Raczej lubię wszystkie pory roku i miesiące 
niemniej listopad wydaje mi się najsmutniejszym i najbardziej przygnębiającym. 

No dobrze, dość tych listopadowych smutasów . Teraz coś weselszego . 
Ja nadal wesoło bawię się lalkami , a raczej doskonale swoje umiejętności w ich tworzeniu , 
sprawia mi to wielką przyjemność . 
Zamieniam się w małą dziewczynkę , w końcu to dzieci najlepiej czują ducha zbliżających się świąt, prawda , więc to chyba nie taki głupi pomysł .

A to moje lale , 
czyli 
brunetki , blondynki .... 
rude :)


















Mam nadzieję że was nie zanudziłam .
 Tych którzy za lalkami nie przepadają zapraszam w odwiedziny następnym razem, 
bo lalki muszą poczekać , aż pomaluję mebel
 który to od dłuższego czasu cierpliwe czeka na swoją przemianę . 

No to do następnego razu a ja idę zobaczyć co tam u was . 

Wesołych i co najwyżej melancholijną zadumanych listopadowych wieczorów wam życzę 

Cat-arzyna 




środa, 23 października 2013

:)


Świąteczna Fabryka Jednego Elfa ruszyła ! 

Elf Cat-arzyna melduje się gotowy do pracy . 
Zabawki , upominki i inne drobiazgi na święta pora zacząć wytwarzać , 
a że elf pracuje w pojedynkę to wcale tak dużo czasu do świąt nie ma , jakby się wydawało .

W produkcji nadal lalki , bo to bardzo przyjemna praca . 
Tym razem lalka chłopczyk .
Jak się bawić, to się bawić , aby lalki się nie nudziły i nie było im smutno to otrzymały zabawki . 
Chłopczyk dostał konika na patyku , a lala z poprzedniego posta bawi się misiem . 
No i zrobiłam moje ulubione nakrycia głowy z dzieciństwa , 
czyli czapeczki z gazety ( a w tym przypadku z papieru nutowego )







Dziękuję Wam pięknie za te wszystkie wspaniałe komentarze pod ostatnim wpisem ,
są one dla mnie niczym magiczny pył Świętego Mikołaja , po których chce mi się latać ! 

No to lecę... do pracy , bo jeszcze Was zarażę moim zdziecinnieniem. 

Buziaki :) 
Pa !

Cat-arzyna

czwartek, 17 października 2013

In Love :)


Zakochałam się ! 

 Zakochałam się w ... lalkach !
I to tak że nie mogłam spać, bo o nich tylko myślałam , więc nie było rady , 
spędziłam kilka długich nocnych godzin na szyciu . Uszyłam 5 sztuk i już mi trochę lepiej . 
Pewnie uszyję jeszcze kilka lalek i mi przejdzie , bo być może to nie miłość, tylko zauroczenie .
Ale niedługo święta , podaruję lalki Mikołajowi a on na pewno postara się i znajdzie lalkom jakieś szczere, kochające dziecięce serduszka :)



Ta laleczka była pierwsza . Wiadomo , na początku „wszystko jest trudne nim stanie się łatwe" .
Wcześniej tylko podziwiałam laleczki na blogach wykonane przez prawdziwe mistrzynie jak na przykład Ani dzieła (tu ), sama o szyciu lalek nie wiedziałam nic .
 No ale dla chcącego nic trudnego . 

Druga była ta 


No a potem kolejna 


i jeszcze jedna , 
w końcu praktyka czyni mistrz , może do mistrza jest mi jeszcze daleko ale jestem na dobrej drodze , jeżeli ta moja nowa pasja za szybko nie przejdzie . 



Ta jest piąta , 



jej to nawet uszyłam buciki ! 



A że godziny były już dosyć późne i byłam już zmęczona to pierwszy bucik wyszedł mi troszkę za mały a drugi za duży , jednak nie poddałam się i trzeci uszyłam we właściwym rozmiarze . 
Jak to mówią ,”third time lucky ! albo jak kto woli do trzech razy sztuka” :)


Jeszcze zdjęcie grupowe . 
Uśmiech proszę 
:)


No to do miłego :)
Pa!
Cat-arzyna


sobota, 12 października 2013

Jesienne dekoracje


Od wczoraj można już podziwiać jesienne wydanie naszego ulubionego magazynu 
 a w nim jak zawsze mnóstwo inspiracji i ciekawej lektury. 
Jesień w nastrojowych ciepłych klimatach . 

Malutki udział też tam miałam i żołędzie przygotowałam :) 
DIY jak wykonać żołędzie znajdziecie oczywiste w








Polecam i zapraszam do lektury !




Życzę ciepłego i nastrojowego , 
jesiennego weekendu !

Pa  :) 
Cat-arzyna


środa, 9 października 2013

Patchwork


Ależ mi ten czas umyka , już połowa października ! 

 Miałam ochotę na uszycie kocyka-pledzika . 
Jak pisałam w poprzednim poście, ostatnio wykorzystuję mniejsze i większe skrawki tkanin , 
których to uzbierało mi się już całkiem sporo . 
Patchwork to doskonały pomysł aby kawałki poskładać w jedną całość . 
Tylko szkopuł w tym , że na patchworkach to ja się nie znam , 
ale marzył mi się taki kocyk jakie robi Renatka . 
Pewnie większość z was wie o kim mowa , a jeżeli nie to koniecznie zajrzyjcie na jej bloga (tu) i zobaczcie co ta dziewczyna potrafi wyczarować z tych kolorowych kawałeczków . 
Tak mnie Renatka zainspirowała swoimi dziełami że wzięłam się do szycia . 

W planach był pledzik ... a wyszła serwetka , hahaha:) 

Zabrakło mi cierpliwości , czasu i troszkę przestraszyłam się większych powierzchni . 
Aby patchwork się udał każdy kawałeczek musi być równy , a przy większych powierzchniach nawet parę milimetrów gdzieś tam więcej ,albo mniej , sprawi że projekt nam nie wyjdzie . 
Na końcu jeszcze taki kocyk trzeba przepikować , czego też się obawiałam , ale cała ta zabawa w układanie i zszywanie kawałeczków tkanin bardzo mi się spodobała 
i chyba tak szybko się nie poddam. 
Kupiłam nawet kilka niezbędnych rzeczy jak: mata do ciecia , linijka i specjalny nożyk . 
Czekam właśnie na przesyłkę . 
Gdy tylko paczuszka dotrze zabieram się do wycinania kwadracików i na pewno coś jeszcze uszyję .
Na razie na rozgrzewkę serwetka . 









 Mój uniwersalny wianek z mchu , który pasuje do każdej pory roku , 
wystarczy tylko dodać jakieś odpowiednie dla sezonu dekoracje . 
Dodałam zasuszoną hortensje , liści nie miałam pod ręką więc je sobie uszyłam . 



No to do miłego !

Cudnej , ciepłej złotej jesieni życzę :)
Cat-arzyna



poniedziałek, 30 września 2013

Ze skrawków ...

Post ze skrawków przyjemności i obowiązków

Wrzesień nie obfituje u mnie w posty , chociaż 4 to nie jest tak źle .
Niestety czasami obowiązków jest tak dużo że przyjemności trzeba odłożyć na później,
 a blogowanie niewątpliwie również do przyjemności należy .  

Ostatnio w ramach przyjemności(hahaha) , porządkowałam tkaniny i inne drobiazgi ,
 które skrzętnie magazynuję , bo przecież wszytko kiedyś może się przydać . Prawda?!
Czasami nawet nie pamiętam co jest w tych wszystkich moich pudłach i szufladach , 
no a takie porządki są doskonałe aby to wszystko przejrzeć 
przypomnieć sobie o posiadanych skarbach .
Przy okazji z owych skrawków tkanin powstało kilka drobiazgów . 
Okładka na notesik , rękawica i łapka kuchenna.
Wszystkie rzeczy mają monogram C, bo to prezent dla bardzo miłej Cynthii






Wiem że prezent przypadł do gustu .
Mnie również spodobał się, więc postanowiłam wykorzystać więcej moich skrawków tkanin .
Uszyłam kilka rzeczy dla siebie , no i kilka do szuflady na ewentualne prezenty .





To tylko tyle z moich ostatnich twórczych przyjemności . 

Teraz będzie dwa w jednym i obowiązek i przyjemność , 
czyli gotowanie . 

Nie będę podawała konkretnego przepisu , tylko poddam pewien pomysł , 
jak przyrządzić kabaczka i z czym go połączyć .

Nie lubię kabaczka w postaci smażonych placków , takie placki są dla mnie za tłuste i za mdłe ,
 pewnie problem w tym że zwyczajnie nie umiem ich dobrze zrobić .
Za to doskonale wychodzą mi kabaczki i cukinie , faszerowane i zapiekane . 
Ostatnio również posmakowały nam kotlety .



Kabaczka trzeba zetrzeć na tarce (dobrze jest odcisnąć nadmiar wody )  , dodać fetę , 
ja dodałam jeszcze granulat sojowy, to takie wegetariańskie a’la mięso , ale może być bez soi .
Wystarczy kabaczek i feta , która robi tu cały smak .
No i oczywiście przyprawy , sól , pieprz , sos sojowy , estragon i czosnek .




Uformować kotlety obtaczać w mące , delikatnie obsmażyć na patelni
 i wstawić do piekarnika na około 20 minut . 
Kotlety pieczone w piekarniku nie będą tak piły tłuszczu jak smażone na patelni .



Do tego sos pieczarkowy albo grzybowy , rukola i gotowe . 
Teraz pora na przyjemność ...
Smacznego !


Lepiej byłoby powiedzieć dobranoc , 
a nie z jedzeniem o tak późnej porze wyjeżdżać :) 

No ale co poradzić,
 takie czasy że na przyjemności mogę sobie pozwolić tylko wieczorową porą ...
mam tu na myśli pisanie postów oczywiście :)))

Dobrej nocki Kochani 
i mam nadzieję że do niedługo :)

Cat-arzyna


środa, 18 września 2013

F...F...


W dzisiejszym poście zainspirowałam się F...F... (tak, dobrze !) Francją !
Hahaha
zmieniłam styl śmiania z hehehe na hahaha , 
bo hehehe to brzmi jakoś lekko szyderczo hahaha:)

Pośmiałam się, to teraz do rzeczy , mowa była o Francji 
Malownicze domki z niebieskimi okiennicami, pola pachnącej lawendy, 
tak w skrócie kojarzy mi i zawsze kojarzyła się Francja .
Byłam tam dopiero dwa razy , raz w Paryżu , a ostatnio zwiedziłam Normandię i Bretanię .
Słonecznych pól lawendy jeszcze nie miałam okazji zobaczyć na własne oczy , może następnym razem  udamy się bardziej na południe, może do Prowansji .

Wspomnienia z naszego wakacyjnego pobytu we Francji i wyobraźnia  zainspirowały mnie do pomalowania kolejnego mebla na niebiesko ( tak jak wspomniane wyżej okiennice , nie wiem tylko czy ten bardzo jasny niebieski kolor widać na zdjęciach )
 a tworząc aranżację wokół chciałam oddać choć trochę z Francuskiego klimatu .

Myślę że mi się to w jakimś, małym stopniu udało.




















Na  koniec chciałabym Wam podziękować , za to że tu bywacie , komentujecie , inspirujecie ,
 no i motywujecie mnie nieustannie do pracy . 
Nie zawsze mam czas zrobić to osobiście pod komentarzami , 
więc pozwolę sobie na wielkie wspólne DZIĘKI dla wszystkich tu zaglądających .

Z pozdrowieniami 
Wasza 
Cat-arzyna