wtorek, 28 lipca 2015

Provence I love you !


No i diabli wzięli moją systematyczność ! We wcześniejszym poście żartowałam, że wpisy będą pojawiać się 12-tego każdego miesiąca. 
  Dwunasty już dawno minął, ale chociaż w miesiącu się wyrobiłam :) 


Moje milczenie usprawiedliwiam pobytem na wakacjach. 
Tak , kilka dni temu wróciliśmy z mojej wymarzonej Prowansji. 


 Przed wyjazdem nie spodziewaliśmy się, że podróż do Prowansji będzie aż tak długa. 
Założenie było takie, że nie będziemy robić całego dystansu w jeden dzień, tylko skoro ciągniemy przyczepę kempingową, to najdalej o 6 po południu zjedziemy sobie z autostrady na nocleg i przy okazji coś po drodze zwidzimy. 


Zgodnie z planem na nocleg z autostrady zjechaliśmy, ale niestety na lawecie:( 
Z powodu awarii ( hamulec ręczny uszkodził się i blokował nam koła ) zostaliśmy odholowani pod francuski warsztat. Najpierw traktowaliśmy to jak przygodę , ale potem miny nam zrzedły, 
gdy dowiedzieliśmy się, że spędzimy tam ( czytaj: pod drzwiami warsztatu ) cały weekend !
Tu mała rada: Nie wybierajcie się w podróż po Francji w piątek, bo jak wam się trafi taka niezaplanowana przygoda jak nam, to trzeba wam wiedzieć, że w piątek we Francji, wcześniej kończy się prace, w soboty raczej warsztaty samochodowe są zamknięte, niedziela to wiadomo, a nam w przymusowy postój przyszło wliczyć i poniedziałek.
 ( do mechanika była długa kolejka )
A no i jeszcze jedno, pamiętajcie, że miedzy 12 a 14 po południu, jest sjesta !


Szczęście, że mój mężuś wykupił ubezpieczenie, na takie okoliczności. 
Firma w której byliśmy ubezpieczeni, zorganizowała nam samochód zastępczy, niestety bez haka, więc nie mogliśmy zaciągnąć naszego domku na kółkach na jakiś pobliski kemping i musieliśmy przez te cztery dni koczować, we francuskim industrialu... 
nie taka Francja nam się marzyła.
Ale dość już o tych naszych kłopotach. Na zdjęciach powyżej, miasto Laon, w pobliżu którego koczowaliśmy. Dzięki temu, że dostaliśmy samochód zastępczy, 
nie byliśmy całkiem uziemieni i udało nam się, coś tam zwiedzić.


To już wytęsknione widoki, które to śniły nam się po nocach.
Nareszcie stały się realne ! 

Tu malownicze miasto Gordes, nieopodal mieliśmy kemping. 
Polecam to miasto nie tylko, że ma niesamowity klimat, niepowtarzalny urok i cudowne położenie, 
ale też jako świetną bazę wypadową, w okolicach jest wiele interesujących miejsc do zwiedzania. 


Długą i mecząca była podroż do Prowansji , 
ale dla takich widoków warto było !

Gaj oliwny, widok niemal jak z obrazu van Gogh-a




Colorado Provençal de Rustrel, malownicze wzgórza w kolorze ochry. 


" Ruda wieś" Roussillon . 
Miejscowość położona na wzgórzu, a każdy dom i uliczka jest w innym odcieniu ochry, 
wygląda to naprawdę bajecznie.





Akwedukt Pont du Gard to arcydzieło rzymskiej architektury, 
które powstało w południowej Francji pod koniec I w. p.n.e.
Polecam wypożyczyć canoe i spłynąć rzeką Gard, dla nas była to jedna z najlepszych atrakcji, zwłaszcza że na rzece prowansalski upał nie był tak dokuczliwy. 


Opactwo Sénanque wraz z XII wiecznym klasztorem, to prawie obowiązkowe miejsce na szlaku po zakątkach Prowansji, zwłaszcza w w połowie lipca gdy kwitnie lawenda.



 Ach i och, pięknie było, i niestety już się skończyło, 
ale miło było, podzielić się z Wami Kochani , naszymi wspomnieniami.

Dziś to już, albo aż tyle, 
a teraz ja udaję się w Wasze blogowe progi, aby nadrobić zaległości. 

A zapomniałabym, serdecznie zapraszam na mój Instagram (klik)
dzięki waszym wizytom również i ja będę mogła łatwiej zlokalizować Wasze konta na instagramie.

Uściski ! 
Cat-arzyna


piątek, 12 czerwca 2015

I love mint green !


Witam Kochani ! 

Wiem, wiem, wpisy miały być częściej, ale musicie przyznać, że są całkiem regularnie, 
12 każdego miesiąca, hahaha:)
 No cóż .. co zrobić, na razie jest, jak jest. 

Dziś, chciałam pochwalić się kredensem jaki ostatnio zmalowałam. 
Pisałam już w poprzednim poście, że tej wiosny kolor zielony jest moim ulubionym, 
tak też pastelowo-miętową farbą pomalowałam ten całkiem pokaźny mebelek. 
W odnawianiu mebla, mój mężuś też miał swój udział, aby zamontować siatkę w drzwiczkach, potrzebne mi były jego złote rączki. 





Kredens ma ponumerowane drzwiczki,
 zawsze to łatwiej i szybciej wytłumaczyć domownikom gdzie, co leży. 
Zamiast mówić, na przykład, w drugiej po lewej, wystarczy podać odpowiedni numer :) 










Nowe serwetki stołowe z pastelowo-miętowej bawełny, 
na których wyhaftowałam białą nicią pszczółki. 
Podoba mi się, że wygląda to tak delikatnie.




Kredens " Przed" i "Po"




Z serdecznymi pozdrowieniami,

Cat-arzyna

wtorek, 12 maja 2015

Hej, hej !


Hej , hej , czy ktoś tu zagląda ?!

Przejrzałam statystyki i na szczęście jeszcze do mnie wpadacie:)
Bardzo dziękuję za ciepłe słowa i listy aby nie porzucać blogosfery,  
w szczególności dziękuję za doping Dorotce z Home by Dora
Kto Dorotki jeszcze nie zna, niech koniecznie do niej zajrzy, bo to niezwykle serdeczna 
 i pełna pozytywnej energii osóbka, która w dodatku ma mnóstwo pomysłów.

A co do mojej nieobecności, to wiecie pewnie same jak to jest, 
w realnym życiu nie zawsze możemy pozwolić sobie na przyjemności. 
I tak blog musiał pójść w chwilową odstawkę, ale w końcu mogę zacząć robić to co lubię najbardziej, czyli: malować meble, wykonywać rożne drobiazgi do domu i tworzyć moje małe aranżację, a potem, tym wszystkim z Wami się dzielić:)

Na rozgrzewkę pomalowałam, dwie małe komódki,
 które to doskonale sprawdzą się, na przykład w sypialni, jako stoliki nocne.

Jak zawsze na wiosnę tęsknie za kolorami. 
Wraz z nastaniem wiosny, królowały już u mnie: pastelowe, pudrowe róże, turkusy,
 a w tym roku ciągnie mnie do pastelowej zieleni. 














Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających, 
witam też serdecznie nowych obserwatorów.
Dzięki Kochani że jesteście i do kolejnego miłego razu.

Buziaki !
Cat-arzyna






czwartek, 19 marca 2015

My Easter egg with a monogram.



Witam Kochani ! 
 Mam nadzieję, że jeszcze o mnie nie zapomnieliście. 
Od ostatniego wpisu minęło już trochę. Jak dotąd, to chyba najdłuższa przerwa w moim blogowaniu.
Cóż spadek nastoju, każdemu może się zdarzyć. Ja zwyczajnie potrzebowałam odpoczynku od blogowego świata. Prawie nigdzie nie zaglądałam, nawet nie sprawdzałam co dzieje się u mnie na stronce. Cieszę się, że przyszedł w końcu ten czas i zatęskniłam za tym miłym wirtualnym światkiem. Mamy już prawie wiosnę a na blogu serca walentynkowe, czas najwyższy wpaść tu, 
chociażby z jajem. 


Jajo jak jajo, zwłaszcza w moim wykonaniu nic szczególnego.
Wielkanocne jaja są u mnie raczej zwyczajne, prosto ozdobione, albo nawet wcale, takie naturalne. 
W tym roku jajka będą miały tylko monogram.
Każdy z domowników będzie miał jajo z literką , żeby było wiadomo które jest czyje.
To na zdjęciach jest moje :)


Wiosna bez kwiatów, to by było okropne !  
 Prymulki w białym kolorze z odrobiną pastelowego różu, posadzone w wazie wyglądają cudownie !
Przypominają mi troszkę, kwitnące jabłonie :)



Porcelanowe ptaszki już uwiły sobie gniazdko .


Obrazki z owieczkami i pastuszkami świetnie dopełniają 
moją wiosenną-wielkanocną aranżację .  









Dziś to tylko tyle, mam nadzieję, że niebawem znów coś skrobnę. 
Z  wiosennymi, radosnymi pozdrowieniami 

Cat-arzyna

środa, 4 lutego 2015

Jednego serca tak mało ...


  • Boże, spraw, by nam się chciało, tak jak nam się nie chce.

    Nie wiem "ki diabeł", ale ogarnęło mnie okropne lenistwo, 
    aż wstyd się przyznać, ale taka jest prawda. 
    Sprawia mi przyjemność tworzenie nowych rzeczy, poznawanie nowych technik, eksperymentowanie, robienie zdjęć ... a tu "masz babo placek" !
    Różne pomysły czekają na realizację, rozkładam potrzebne rzeczy do pracy i ...
    i nie chce mi się  ! 
    Muszę Wam Kochani powiedzieć że jest mi z tym bardzo źle. Tak mija kolejny dzień za dniem i nic się nie zmienia, może to brak słońca i ta całe wieki ciągnąca się zima, 
    brrrr:(


    Mój kochany mężuś widząc jak się z tym męczę , 
    postanowił poprawić mi humor bukietem róż.
     Troszkę pomogło, bo zrobiłam dwa pudełka w kształcie serduszek, 
    będą jak znalazł na Walentynki :)  






    Fajnie że już luty, bo teraz to już z górki, 
    zwłaszcza dla zimy, niech szybko stąd zjeżdża :)


    Serdeczności Kochani !
    Cat-arzyna

wtorek, 20 stycznia 2015

A little bit of Spring in the middle of Winter !


Dziś u mnie troszkę wiosny w środku zimy !
 Słodko,w stylu shabby chic i jakżeby inaczej papierowo. W wolnych chwilach oczywiście testuję i uczę się pracować na moim ploterze ScanNCut. 

Ploterem wycięłam klatki, małą i dużą. Na zdjęciach są również pudełeczka, 
które to zrobiłam ręcznie już jakiś czas temu.  


Pudełka są z tektury i oklejone ozdobnym papierem. 
 Proste, zwyczajne, ale takie właśnie chciałam, bo takie idealnie pasują do mojej sypialni. 


Klatki wycięłam z papieru o gramaturze 280gsm , który następnie ozdobiłam embossingiem na gorąco: Stampendous Embossing Enamels, Shabby White.
Troszkę wstążek, kilka papierowych różyczek i w klatce od razu zadomowił się piękny ptaszek :) 






Takich małych wiszących klatek zrobię jeszcze kilka, 
będą idealną dekoracją na Wielkanoc. 


No to, byle do wiosny ! :)

Z ciepłymi pozdrowieniami 
Cat-arzyna